Blog > Komentarze do wpisu
Pogromca Avatara

Na dzisiaj nie może być innego tematu - "The Hurt Locker".

Mam problem z tym filmem. Na poziomie poszczególnych scen bywa znakomity - trzymają w napięciu, mają nieoczywiste rozwiązania, są świetnie sfilmowane, dobrze zagrane (głównie przez rzeczywiście niezłego Rennera), ale jako całość jest niespójny i w sumie trochę nużący.

Bo ta ma być taki melanż - z jednej strony opowieść o tym, że wojna to narkotyk, z drugiej przegląd możliwych sytuacji, w jakich w Iraku może się znaleźć amerykański żołnierz. Zewsząd czyhające zagrożenie (każdy człowiek przypatrujący się to potencjalny wróg, a trzymający telefon to praktycznie pewny zabójca), podejmowanie szybkich, niekoniecznie słusznych decyzji, napięcie nie do wytrzymania, poczucie (może nie u głównego bohatera) bezsensu całej tej służby. Ale to się nie do końca składa z wątkiem Williama Jamesa, bo nasilenie scenek (jak sądze opartych na jakichś prawdziwych historiach zasłyszanych przez scenarzystę) tylko osłabia główną myśl filmu. Myśl, która dobitnie zostaje wyrażona w ostatnich, naprawdę dobrych i naprawdę smutnych 5 minutach seansu. Ale całość nie ma spójności i ciągłości.

Ciekawie natomiast wypada pomysł zatrudnienia w cameo gwiazd (a własciwie - prawie gwiazd, bo to jednak nie postacie z pierwszych strony plotkarskich magazynów) - Guya Pearce'a, Ralpha Fiennesa, Davida Morse'a czy Evangeline Lilly. Zakładam, że w założeniu miał to być dodatkowy sposób na przyciągnięcie widzów do kina, ale wyszło dość ciekawe ukazanie, że na wojnie nikt nie jest nietykalny.

Niezłe kino, tak na siódemkę tetryczną, ale do annałów nie wejdzie. Tak czy inaczej - wielki szacun dla Bigelow, która świetnie poradziła sobie z reżyserią tak "męskiego" filmu. :)

A wielki brak szacunu dla naszych dystrybutorów, którzy po raz pierwszy od lat nie wpuścili filmu Oscarowego do polskich kin.

 

poniedziałek, 08 marca 2010, konrad_wagrowski

Polecane wpisy

  • Stanlemian

    "Głos Lema" zacząłem czytać (po znajomości) od opowiadania Wojtka Orlińskiego . Jest niezłe - ale nie ze względu na wątek Lemowski (wpisany tu w formie edukacy

  • Ziarno prawdy

    Nowy Miłoszewski całkiem, całkiem - broni się i jako dobra historia kryminalna (w której czytelnik może snuć teorie, a i tak zostanie zaskoczony) i jako barwny

  • "Nadchodzi" - gęsta proza historyczno-fantastyczna

    Zbiór opowiadań Łukasza Orbitowskiego „Nadchodzi” prezentuje tylko jeden premierowy tekst i cztery wcześniej opublikowane. Tym niemniej warto się