Blog > Komentarze do wpisu
Nowy Jork: W roli paparazzi

Skłamałbym, twierdząc, że do Nowego Jorku jedzie się by wypatrywać celebrytów, ale jednak jakiś tam dreszczyk przechodzi, gdy stwierdzasz, że właśnie przechodzisz obok teatru, w którym za 5 minut zaczyna się sztuka z Denzelem Washingtonem w roli głównej. Bo przecież najprawdopodobniej Denzel jest właśnie jakieś 50 metrów od ciebie! A może to nawet on przejechał prze chwilką w tej limuzynie z przyciemnionymi szybami! Szkoda, że nie widziałem go, gdy wysiadał – tak jak Oferma w „Zamachu na Milusia” (o ile dobrze pamiętam), gdy mógł przez chwilę rozkazywać Zbójcerzom – miałbym co wspominać do końca życia. Ostatecznie zawsze zostaje wyprawa do teatru, ale to już nie to – w teatrze to ja nawet Janusza Gajosa ostatnio dwa razy widziałem, a i Catherinę Zetę-Jones mógłbym (gdybyśmy się zdecydowali na „A Little Night Music” na Broadwayu, ale w końcu poszliśmy jakże oryginalnie na „West Side Story” – o czym wkrótce).

Ale los jest o tyle sprawiedliwy, że potrafi zamiast Denzela rzucić nam Ricky’ego Gervaisa (niewtajemniczonym wyjaśniam, że to wesoły szef biura z brytyjskiego „The Office” i konferansjer z tegorocznych Złotych Globów). Podróżował tym samym promem z jakąś ekipą z kamerą i skubaniec cały czas odkręcał się tyłem do naszego aparatu fotograficznego. Ale w końcu udało się go dopaść.

 

fot. Monika Twardowska-Wągrowska

środa, 26 maja 2010, konrad_wagrowski
Tagi: Nowy Jork

Polecane wpisy

Komentarze
nosiwoda
2010/05/28 13:51:23
Phi.
Kiedyś na Broadwayu kupowałem tortillę za Ralphem Fiennesem :)